Oura Ring potwierdził to, co już wcześniej przeczuwałam: mój sen jest do niczego, choćbym przeleżała w łóżku całe osiem godzin.
Monica mieszka w San Francisco Bay Area i pracuje w start-upie biotechnologicznym. Od ponad roku korzysta z Oura i opowiada o trudnym procesie przyzwyczajania się do spania w jednym łóżku z partnerem.
Wcześniejszy sen Moniki
Kocham mojego partnera, ale kiedy po ślubie zaczęliśmy każdej nocy dzielić łóżko, zatęskniłam za moim dawnym, cudownym snem,
opowiada Monica.
Wcześniej przesypiałam większość nocy spokojnie, pewnie dlatego, że byłam wyczerpana codziennym przedzieraniem się przez Bay Area w drodze na uczelnię i do pracy. Zazwyczaj przez 4 z 7 nocy w tygodniu zasypiałam dopiero po 1, przed snem głównie prokrastynując i przeglądając media społecznościowe. Ponieważ każdego dnia czułam się przemęczona, kiedy już kładłam się do łóżka, nie miałam problemów ze snem. Nie przejmowałam się swoimi kiepskimi nawykami związanymi ze snem, bo jako dwudziestoparolatka czułam się niezniszczalna. Sądziłam, ze mam przed sobą całe życie na poprawienie ich.
Myślę, że mogłam tak długo funkcjonować bez dobrego harmonogramu snu i nie odczuwać za bardzo konsekwencji, ponieważ każdej nocy spałam sama, we własnym łóżku, w swojej sypialni i w warunkach, które sama sobie wybrałam.
Monica słusznie zauważyła, że główną różnicą było towarzystwo, którego wcześniej w łóżku nie miała.
Późniejszy sen Moniki
Wyobraź to sobie: budzisz się o 5:30, ubierasz w pośpiechu, na śniadanie jesz banana, wskakujesz do samochodu, stoisz w korku przez godzinę lub trzy, docierasz do pracy, pracujesz do 18:00 lub 19:00, znowu stoisz w korku, w końcu wracasz do domu, jesz kolację, ale kiedy na koniec dnia wtaczasz się do łóżka, ktoś już w nim leży.
Jeśli czytanie tego zdania było męczące, to pomyśl, jak w obliczu zmiany harmonogramu snu lub otoczenia, w którym śpisz, czułby się twój organizm. Monica przeżyła dokładnie coś takiego.
Kiedy poznałam swojego obecnego partnera i musiałam zacząć dzielić z nim łóżko, wszystko stanęło na głowie. Bez względu na rozmiar naszego łóżka, zawsze miałam wrażenie, że było mi w nim za ciasno (choć przez całe życie spałam skulona w pozycji embrionalnej). Zaczęłam pilnować swojej pory snu i często bywałam rozdrażniona, jeśli się opóźniała. Wiedziałem, że ani nie zasnę od razu, ani nie prześpię całej nocy, kiedy już położę się do łóżka, więc chciałam nadrobić stracony sen, kładąc się wcześniej. Naprawdę bałam się, że nie będę się wysypiać. Często tak właśnie się to kończyło.
Kiedy Monica miała już mieć dość nieprzespanych nocy, poczuła, że najwyższa pora coś zmienić.
Mój partner bardzo mnie wspierał we wszystkich staraniach o lepszy sen. Akurat zbliżała się nasza pierwsza rocznica ślubu, kiedy zdecydowałam się na dużą zmianę i sięgnęłam po Oura.
Monica & Oura
Nabyłam mój Oura Ring pod koniec września 2019 roku i chociaż mój sen nie poprawił się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, Oura potwierdziła to, co od dawna podejrzewałam: coś było mocno nie tak z moim snem. Czasami miałam tylko płytki sen, a czasami budziłam się bardzo wcześnie i nie mogłam już zasnąć.
Takie statystyki dotyczące snu Monica widziała na początku swojej przygody z Oura.
Nie podobało mi się to, ale dzięki temu moje zmęczenie stało się namacalne. Miałam przed sobą konkretne liczby, które mogłam pokazać partnerowi, jeśli kiedyś nie pozwalał mi spać albo nie potrafił się wyciszyć. Te statystyki motywowały mnie do zmiany.
Motywacja Moniki okazała się naprawdę silna.
Gdy zobaczyłam, że wszystko wypada słabo, od mojej zmienności tętna po całkowity czas snu, zaczęłam eksperymentować z różnymi wieczornymi rytuałami. Chciałam sprawdzić, czy coś mi pomoże. Miałam nadzieję, że uniknę kupowania drugiego łóżka.
Zapewnienie sobie dodatkowego czasu na wyciszenie przed snem trochę pomogło, ale i tak budziłam się w środku nocy. Ograniczenie picia wody wieczorem zmniejszyło nieco ten problem, ale nadal nie było najlepiej. Poszczęściło mi się podczas wizyty w sklepie Costco.

Znalazłam tam ten koc, najbardziej mięciutką rzecz, jakiej kiedykolwiek dotykałam. Kupiłam go bez wahania. Z początku nie myślałam o nim za wiele, wiedziałam tylko, że chcę pod nim spać. Tamtej nocy przykryłam się nowym kocem, a mój partner okrył się kołdrą. Nie spodziewałam się, jak dużą zmianę poczuję następnego ranka. Po raz pierwszy od dawna naprawdę się wyspałam, a kilka miesięcy po pierwszej nocy z Oura zobaczyłam w końcu świetny Wynik snu w aplikacji.
Kilka porad dotyczących snu od Moniki
1. Nie bój się zmian, nawet jeśli dzielisz z kimś łóżko. Jeśli nie chcesz spać w innym łóżku i tęsknić, spróbuj osobnych kołder. To rozwiązanie nie jest idealne, ale okazało się być dokładnie tym, czego potrzebowałam, żeby poczuć, że mam własną przestrzeń i znów lepiej się wysypiać. Od razu zauważyłam poprawę Wyników snu i gotowości. Może dlatego, że nie przegrzewam się z powodu ciepła drugiego ciała zaraz obok, a może ponieważ mój partner nie kradnie mi już kołdry. Pamiętaj, że masz prawo szukać odpowiednich dla ciebie rozwiązań.
2. Zmiana zaczyna się od zrozumienia. Oura to pierwsze, co sprawdzam tuż po przebudzeniu i ostatnie, na co patrzę przed snem. Nie mam pojęcia, jak próbowałabym naprawić swój sen, gdybym nie zdecydowała się na własny Oura Ring. Trudno jest naprawiać problem, o którym nic się nie wie. Wcześniej oczywiście czułam, że złej jakości sen wpływa na moje ciało, ale dzięki Oura dowiedziałam się, jak dokładnie to robi. Zrozumienie, co działo się z moim ciałem, dało mi impuls do wprowadzenia zmian.
PRZECZYTAJ WIĘCEJ: Wskazówki dla lepszego snu
Jaka jest twoja historia z Oura?
Każdy ma jakąś wyjątkową historię. Podziel się swoją.






